Szukaj na blogu

O co chodzi z tymi klasami wzmacniaczy?

przez: Mateusz Skoczylas - Kategorie : Poradniki

Na temat klas wzmacniaczy audio krąży wiele mitów, a miłośnicy dźwięku czasem mylą pojęcia z nimi związane. Dlatego postanowiliśmy przedstawić techniczne aspekty sprzętu audio, ale spokojnie, zrobimy to w sposób przystępny, nawet dla osób niezaznajomionych z elektroniką.

Wstęp

Wyobraźcie sobie prosty sygnał sinusoidalny, czyli napięcie zmieniające swoją polaryzację w czasie - raz plus, a raz minus. Muzyka składa się z wielu takich sygnałów. Wzmacniacz musi sobie z nimi poradzić i wzmocnić je w różnych poziomach i częstotliwościach. Elementy wzmacniające takie jak tranzystor lub lampa elektronowa, mogą wzmacniać przez cały okres trwania sygnału sinusoidalnego lub też przez krótki okres czasu. To właśnie sposób ich pracy definiuje klasę wzmacniacza.

Omówimy najważniejsze klasy, gdyż owszem, znajdziemy wzmacniacze z klasami na każdą literę alfabetu, ale tak naprawdę jest ich tylko kilka gdyż pozostałe jak na przykład AA, G, i S to modyfikacje klas, a nie zupełnie nowe odmienne konstrukcje.

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości przy wyborze wzmacniacza, nie wahajcie się skontaktować z nami! 

Klasa A

We wzmacniaczu klasy A prąd płynie przez elementy wzmacniające przez cały czas, nawet gdy nie ma sygnału sterującego. Zaletą takiej konstrukcji jest brak zniekształceń skrośnych. Wadą jest bardzo niska sprawność ponieważ jest to zaledwie od 10 do 20%, a co za tym idzie wzmacniacz taki zużywa dużo energii i zamienia ją głównie w ciepło.

Brzmienie takich wzmacniaczy może się podobać głównie w zakresie wysokich i średnich tonów, jednak różnie bywa z kontrolą basu.

W tej klasie mamy dla Was ciekawą propozycję bo jest to lampowiec Unison Research S6, znajdziecie go w naszej ofercie. Wzmacniacz ten wykorzystuje pentody EL34 połączone w układzie triodowym, co pogarsza sprawność układu ale bardzo korzystnie wpływa na kontrolę basu, a zatem minimalizuje problem klasy A, o którym już wspomniałem.

Klasa B

W klasie B znajdują się co najmniej 2 elementy wzmacniające. Jeden pracuje nad dodatnią częścią sinusoidy, a drugi nad ujemną. Wzmacniacz taki nie przewodzi w spoczynku gdy nie ma sygnału sterującego czyli muzyki. W tej sytuacji wzmacniacz ma znacznie wyższą sprawność bo blisko 80% ale ze względu na wysokie zniekształcenia skrośne, wzmacniacze takie są bardzo rzadko używane w domenie audio. Zniekształcenia te powstają przy przełączaniu się elementów wzmacniających gdyż każdy pracuje nad swoją połową sinusoidy i powinny razem odzwierciedlać cały, niezmieniony przebieg ale z różnych powodów tak się nie dzieje. 

Klasa AB

I tak dochodzimy do wzmacniaczy AB, w których sygnały o niskim poziomie wzmacniane są jak w klasie A, a gdy poziom sygnału wzrasta, to wzmacniacz zaczyna działać jak w klasie B. W zależności od podejścia projektowego i jakości konstrukcji, wzmacniacze w klasie AB mogą być praktycznie pozbawione zniekształceń skrośnych. Ich sprawność to zwykle od 50 do 60%. 

Wadą jest większa komplikacja konstrukcji niż w klasie A oraz to iż tranzystory lub lampy nadal częściowo muszą przewodzić niewielki prąd spoczynkowy. Klasa AB to najczęściej spotykane konstrukcje na rynku. Brzmienie jest mocno uzależnione od konstrukcji i zwykle jest po prostu poprawne, z małą ilością zniekształceń i dobrą lub bardzo dobrą kontrolą głośników czyli tak zwanym damping factor.

W naszej ofercie mamy dwa świetne modele pracujące w tej klasie i są to Cambridge EXA 100 i Unison Research Unico Due. Warto zwrócić uwagę szczególnie na tą drugą konstrukcję gdyż jest ona hybrydowa, a zatem w stopniu wejściowym mamy triody pracujące w klasie A, a końcówka mocy to tranzystory pracujące w klasie AB.

Klasa D

Jest to klasa która staje się coraz popularniejsza, a dzieje się tak za sprawą wysokiej sprawności bo mierzy ona aż od 85 do 95%, a także przez bardzo dobre parametry, które są domeną najlepszych konstrukcji tego typu. W tej klasie wszystkie elementy wzmacniające przewodzą prąd lub nie, mówiąc bardziej obrazowo działają jak włączniki, a to kiedy mają się włączyć lub wyłączyć, wskazuje im zewnętrzny sygnał PWM. Jest to tak zwana modulacja szerokości impulsu. W praktyce dzieje się tak, że gdy muzyka gra głośno to elementy wzmacniające są włączane dłużej, a gdy cicho to krócej. Taki sposób regulacji pracy tranzystorów jest dla nich korzystniejszy gdyż mówiąc kolokwialnie, tranzystory lubią być włączone w pełni lub wyłączone, stany pośrednie są najmniej korzystne energetycznie.

Dzięki temu klasa D jest najszybsza w działaniu i prawie się nie grzeje.

Wszystko ma swoje wady, a największą w klasie D jest wrażliwość na impedancję kolumn i jeszcze większa komplikacja konstrukcji niż w klasie AB. Na końcu całego procesu wzmocnienia jest także filtr, który ma za zadanie oddzielić sygnał PWM od właściwego dźwięku. Krytyczna dla brzmienia jest jakość tego filtra. Nowoczesna klasa D, nie ustępuje jakością dźwięku w stosunku do innych konstrukcji, zachowując przy tym bardzo wysoką sprawność.

W naszym salonie znajdziecie sporo dobrych wzmacniaczy pracujących w klasie D, natomiast chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę na konkretny “piecyk”, którym jest Technics SU-G700.

Podsumowanie

Na koniec warto wspomnieć iż suche dane i pomiary parametrów wzmacniaczy to nie wszystko, bo patrząc tylko na nie,  wychodzi na to że klasa D wygrywa wszystko. Natomiast liczy się jeszcze to czego oczekujemy od tego urządzenia. Jeśli wzmacniacz ma coś dodawać od siebie, jak na przykład parzyste harmoniczne, to pewnie lepszy będzie wzmacniacz klasy A, jeśli jednak przekaz ma być analityczny z doskonałą kontrolą basu to powinieneś rozważyć AB lub wzmacniacz klasy D ale ten z górnej półki. 

Udostępnij tę treść

Mateusz Skoczylas

O autorze

Mateusz Skoczylas

Od 2015 roku związany z Nautilus 2. Pasjonat grozy w każdej postaci, ze szczególnym zamiłowaniem do roli dźwięku i muzyki w budowaniu atmosfery. Ceni zarówno industrialne ambienty Akiry Yamaoki (Silent Hill), melancholijne kompozycje Angelo Badalamentiego (Twin Peaks), jak i monumentalne ścieżki symfoniczne Johna Williamsa (Star Wars).

search Więcej artykułów autora