Szukaj na blogu

Cyfrowe muzy - ONKYO Muse Y-40 / Y-50. Czy to pogrom all-in-one?

przez: Cezary Witek - Kategorie : Sprzęt , Testy i recenzje

Nowe Onkyo Muse Y-40 i Y-50 dzielą społeczność melomanów, na dwa obozy. Jeden postrzega rozwój techniki amplifikacji związany z klasa D jako coś błędnego, a przynajmniej nie koszernego. Drugi obóz idzie w te trendy z myślą, że już nie ma od tego odwrotu. Widać w sieci, że sprawa jest gorąca. Czy Muzy to ta nowa ścieżka czy ślepy zaułek? 

Onkyo Muse - nowe wzmacniacze sieciowe

Zarówno Y-40 jak i Y-50 mają do zaoferowania na tyle dużo, że zacząłem się zastanawiać nad pewną kwestią. Czy Onkyo na swoje 80-te urodziny, postanowiło zamieszać na rynku popularnych wzmacniaczy sieciowych? Jeszcze kilka lat temu marka Onkyo była kojarzona głównie z amplitunerami kina domowego i klasycznym hi-fi. Teraz, po sukcesie serii Ikon, japończycy uderzyli z lifestyle'owymi odtwarzaczami stereo. Prosta forma, duży wyświetlacz, duże gałki i duża moc, a wszystko zamknięte w małej obudowie. Dziś opowiem Wam jak to gra i co właściwie kryje się w Muse? Sprawdzę także co różni modele 40 i 50 oraz czy w codziennym użytkowaniu będą to funkcjonalne i responsywne urządzenia. Na koniec zrobię krótki przegląd rynku wzmacniaczy sieciowych.

Wygląd i interfejs Onkyo Muse

Krótko o urodzie naszych "Muz". Front jest minimalistyczny i niemal idealnie symetryczny. Dwie gałki zazębiają się wizualnie z centralnym wyświetlaczem, tworząc bardzo uporządkowaną kompozycję. Wyświetlacz ma około 5,5 cala, w sieci nie ma informacji o jego rozdzielczości, ale mam go przed sobą i nie dostrzegam pojedynczych pikseli, kontrast i czerń są wysokie, a okładki albumów wyglądają bardzo ładnie. "Muzy" ewidentnie chcą nas uwieść wyglądem. Całkiem sprawnie łączą też stylistykę interfejsu z fizycznym projektem. Świadczą o tym skala głośności i wskaźnik wyboru wejść, które są wyświetlane na ekranie jednocześnie i dobrze korespondują z kształtem samych pokręteł. 

Całość wygląda bardzo spójnie i ma lekką nutkę retro. Mały minus daję za lekkie chybotanie się gałek - to pokłosie faktu iż są też przyciskiem. Na szczęście nie sprawia to dyskomfortu podczas użytkowania.

Na pierwszy rzut oka na froncie są tylko dwa przyciski, co wizualnie jest spójne, ale brakuje mi jeszcze przycisków do sterowania odtwarzaniem, typu play/next/preview. Cambridge Audio sprytnie wkomponował je obok wyświetlacza w modelu Evo 150. Onkyo częściowo rekompensuje to wspomnianymi przyciskami ukrytymi w gałkach oraz bogato wyposażonym pilotem. Przycisk w lewej gałce uruchamia menu i potwierdza wybraną w nim opcję, a przyciśnięcie prawej gałki powoduje MUTE. Klawisz DISPLAY odpowiada za to co pokazuje wyświetlacz. Przyciskając sekwencyjnie, zobaczymy wskaźniki poziomu wysterowania, w pionie lub poziomie, okładkę płyty i wspomniane już skale głośności i wejścia. W prawym górnym rogu widać stan sieci/bluetooth/LAN i poziom głośności. Model Y-50 wizualnie jest wzbogacony o iluminacje na gałkach w postaci ładnych kropek ułożonych po obwodzie. Podoba mi się spójność kolorystyczna urządzeń Onkyo - te kropki są koloru bursztynowego, tak jak linia na gałce A-50 / P-80 i wskaźniki wychyłowe w M-80. Kropki można ściemnić wraz z wyświetlaczem, przy pomocy pilota. 

I w zasadzie to tyle w temacie różnic wizualnych między muzami. Całość działa bardzo responsywnie, choć animacja, która towarzyszy zmianom funkcji na ekranie może sprawiać inne wrażenie. Ten kto pamięta stare komputery lub grał po prostu w grę, która była zbyt wymagająca dla jego komputera od razu skojarzy ten efekt.

Konstrukcja Onkyo Muse - czy to przełom we wzmacniaczach klasy D?

Stroną wizualną już mnie kupili, ale to przecież nie wszystko, dlatego omówię teraz co siedzi w naszych "Muzach". 

Tu jest bardzo ciekawie, bo Onkyo użyło gotowego układu sterującego końcówką mocy od firmy Axigin. Implementacją tego układu i konstrukcją końcówki mocy na tranzystorach MOSFET zajęło się Onkyo. Całość tworzy wzmacniacz, który przetwarza sygnał w domenie cyfrowej, można to nazwać DACiem dużej mocy. Jedną z zalet jest szybkie sprzężenie zwrotne tego układu. Wiem brzmi to skomplikowanie, ale możemy wyciągnąć z tego ważną informację. Skoro dziś słuchamy muzyki głównie ze streamingu, oznacza to, że sygnał od źródła, aż niemal po same kolumny, nie jest przetwarzany kilka razy tylko leci do nas cyfrowy i dopiero tuż przed głośnikiem zamieniany jest na analogowy. To bardzo podobne rozwiązanie do autorskich układów JENO od Technicsa. Zatem w teorii możemy spodziewać się czystego i wiernego oryginałowi dźwięku. A czy tak na pewno jest to opowiem Wam w dalszej części tekstu. 

Moc pobierana, a oddawana przez Onkyo Muse

Moc podawana na tylnej ściance urządzeń z pozoru nijak się ma do mocy oddawanej na kolumny. Nie należy tego przekładać 1 do 1 na informacje podawane na wzmacniaczach klasy AB. Klasa D pracuje inaczej, bardziej chwilowo. Moc 120W podana na Y-50 jest to wartość uśredniona. Przeprowadziliśmy pomiar watomierzem. Muse włączone, ale bez muzyki pobiera 15W, przy średnio głośnym słuchaniu, gdy wskaźniki na Onkyo pokazują wartości około 10-20W, watomierz pokazuje około 50W. I tu trzeba zaznaczyć, że wskaźniki Onkyo także pokazują wartości uśrednione. Gdy przygarujemy i pokażą one około 100W, to watomierz pokazuje już okolice 250 Watów. To wciąż nie jest wartość maksymalna jaką w impulsie może pobrać ten wzmacniacz. 

Różnice między Onkyo Muse Y-40, a Onkyo Muse Y-50

Na pierwszy rzut oka oba modele są identyczne, po włączeniu możemy zobaczyć wspomnianą już wcześniej iluminację na gałkach w modelu Y-50. Ładniutkie to, ale chyba nie za to trzeba zapłacić prawie 60% więcej? Prawda? 

Według mnie, Onkyo dobrze zestopniowało te produkty. Onkyo Muse Y-50 jest wyraźnie bardziej rozbudowaną konstrukcją. Po pierwsze w aspekcie wizualnym jest jeszcze jeden detal poza świecidełkami na gałkach - po przyjrzeniu się lub dotyku, zauważycie że Y-40 ma panel wykonany z plastiku, a Y-50 z aluminium. W przypadku czarnej wersji jest to bardziej widoczne bo panele różnią się fakturą, plastikowy jest bardziej gładki, natomiast w przypadku srebrnego różnica jest znikoma.

W kwestii wnętrza, muza Y-50 wyciąga 125W dla 8 omów i aż 250W dla 4 omów. Y-40 nie jest słaby ale słabszy prawie o połowę. Ogólnie muzy są mocarne, ale najciekawsze jest to co Onkyo podaje w instrukcji w temacie zniekształceń. Od 1/4 wata po maksymalną moc, zniekształcenia trzymane są na niskim poziomie i to w całym paśmie akustycznym. A teraz powiem Wam dlaczego to jest ważne. Nie każdy się tym chwali i najczęściej producenci podają zniekształcenia THD tylko dla 1kHz. Dlaczego? Bo część konstrukcji klasy D, notuje zauważalny wzrost zniekształceń przy wyższych częstotliwościach.

Kolejne różnice to w Y-40 brakuje wyjścia na subwoofer, a co za tym idzie brak regulowanej zwrotnicy. W Y-50 mamy te dodatki. Ustawienie w menu odcięcia filtra powoduje także odciążenie kolumn stereo. Zatem jest to przydatne nawet gdy nie będziecie korzystać z suba. Przykładowo, ustawiając na 20-25Hz, odcinacie pasmo subsoniczne. Jest to idealne przy korzystaniu z gramofonu. Jest to także zabezpieczenie. gdy chcecie zrobić imprezę i boicie się, że w przypływie emocji podkręcicie za mocno i na jakimś basowym utworze, wzmacniacz wyrwie Wam membranę z głośnika niskotonowego. A 50-ka jest do tego zdolna. W 40ce pozostaje wykorzystać złącze PRE OUT do podłączenia suba. Przedwzmacniacz gramofonowy 50-ki obsługuje wkładki MM i MC, w 40-ce jest tylko MM. Droższy model ma HDMI w postaci wejścia i wyjścia, terminale głośnikowe są… hmmm… powiedzmy ładniejsze, bo jakość jest podobna w obu modelach. Złocone chinche w 50-ce poprawiają nie tylko połączenie, ale też samopoczucie właściciela. 

Onkyo Room EQ

Na koniec zostawiłem najważniejszą różnicę czyli Room EQ - to system korekcji pomieszczenia, w który wyposażono tylko 50kę. 

Uruchomicie go po zainstalowaniu aplikacji Onkyo Room EQ. Procedura kalibracji jest prosta, możecie do tego wykorzystać dedykowany mikrofon pomiarowy, który komunikuje się przez bluetooth lub mikrofon Waszego telefonu. Korekcję przeprowadziłem na kolumnach Monitor Audio 7G Silver 300, które zawsze uważałem za bardzo dobre w tej klasie cenowej, ale z małym zastrzeżeniem iż czasem zbytnio ocieplają górę basu. 

I proszę, po korekcji widzimy czerwone na czarnym, podbicie około 7 dB, w okolicy 110Hz. Zielony wykres pokazuje ustawienie po korekcji. Utemperowane zostały częstotliwości w okolicy 100Hz, a wzmocnione te niższe. I to naprawdę działa bo kolumny mniej koloryzują i dostały większego kicka od dołu. Nie zrobicie tego typową regulacją bas/sopran. Oczywiście w Waszym pomieszczeniu może to wyglądać inaczej i to podbarwienie może nie wystąpić lub wystąpić w innym miejscu. U nas sala jest wytłumiona, a zatem można przyjąć iż jest neutralna, mówiąc precyzyjniej - nie ma wielkiego wpływu na pracę zestawów głośnikowych. Korekcja pomieszczenia nie jest oczywiście magicznym rozwiązaniem wszystkiego, ale w typowym pomieszczeniu mieszkalny gdzie nie ma adaptacji akustycznej, może wyraźnie wpłynąć na efekt końcowy.

Jak gra Onkyo Muse - odsłuch

Monitor Audio Platinium 300, uważane są za trudne do napędzenia. Nominalna impedancja to 4 omy, a zatem powinny dobrze obciążyć Y-50 i wycisnąć z tej muzy wszystkie soki. 

Odpaliłem utwór, który pozwoli zrealizować plan - Boombastic Shaggy'ego w kooperacji z Virtusem.

Kręcę potencjometrem głośności, kręcę do 85% i przyznam szczerze, że nie czuję potrzeby dalej. Ciśnienie akustyczne jest tak potężne, że zaczynam się obawiać o szyby. Y-50 traktuje prądem kolumny jakby robił to bez wysiłku. Nie traci przy tym na klarowności, bo wydłużone brzmienia w sopranie są bardzo przyjemne, czuć że kontrola głośników jest tu górnej próby. Poszedłem za ciosem i podłączyłem słabszą siostrę 50-ki. Tu nie było już tak efekciarsko, nie poczułem silnego uderzenia w klatkę piersiową, ale do pewnego poziomu głośności, czystość i klarowność dźwięku była identyczna co w Y-50. Z tymi kolumnami widać zadziwiająco wyraźną różnicę w mocy między 40-ką, a 50-ką. Tym bardziej, że 150 Wat przy 4 omach, które potrafi wykrzesać Y-40 to naprawdę niemało. Podłączyłem ją zatem do Triangle Borea BR10, które mają aż 92 dB skuteczności. W opozycji do około 88dB, które miały poprzednie kolumny to bardzo dużo. I tu zgodnie z oczekiwaniem Y-40 pokazał pazur. Na tapet wjechał utwór Loud Places (ft Romy) od Jamie xx. Nie raz słyszałem jak na niektórych kolumnach, głęboki bas z tego utworu, niemal dominuje nad wszystkimi detalami, które tam są. Po prostu zalewa wszystko. Tak dzieje się jak wzmacniacz nie potrafi dobrze kontrolować kolumn. Tutaj tak nie było. Wszystkie przeszkadzajki i wokale były wyraźne i miały swoje miejsce w przestrzeni. Tym samym 40-ka też potrafi być rozrywkowa, ale jeśli chcecie pograć głośno, powiedzmy - bardziej "ciśnieniowo", to w doborze kolumn nie może być przypadku. Wniosek z tego taki, że oba modele są precyzyjne w przekazie i nie narzucają za wiele swojej osobowości, a dodatkowo silniejsza siostra poradzi sobie z każdym wyzwaniem.

Rynek all-in-one - konkurencja dla Onkyo Muse

Na koniec pozostaje kwestia - co jeśli nie Muse. Na rynku mamy kilka propozycji, z których Cambridge Evo 150 i Naim Uniti Atom są najbliższe formą i/lub możliwościami, ale nie ceną. Jest jeszcze Marantz Model 60n oraz Technics SU-GX70EG lecz ich formy i funkcje bliższe są tradycyjnym dużym zestawom stereo. Naim ma bardzo chwalony za brzmienie wzmacniacz klasy AB, którego moc jest wystarczająca na co dzień. Onkyo powinny być wygodne w codziennym użytkowaniu, choć brak im kilku detali jak np przyciski sterowania utworami, które ma Cambridge. Brakuje także złącz XLR i paru innych. Może nie dla każdego jest to wada, ale trzeba to odnotować, bo różnica w cenie między Evo 150, a Y-50 jest zauważalna. Cambridge dzierży jeszcze jednego asa w rękawie, a jest nim 280 Watowa potęga zwana Hypex. To jedne z najlepszych wzmacniaczy klasy D, które dają bardzo przyjemną delikatną górę pasma, z kontrolą basu jaką próżno szukać w tej klasie cenowej. Onkyo Muse wychodzi na tym polu zupełnie dobrze, a przy tym kosztuje znacznie mniej. 

FAQ

Czym są Onkyo Muse Y-40 i Y-50?

Onkyo Muse Y-40 i Y-50 to wzmacniacze sieciowe, które łączą funkcje wzmacniacza stereo z rozbudowanymi możliwościami urządzeń all-in-one czyli wszystko w jednym. Jedną z najważniejszych funkcji jest streaming dźwięku z wielu platform. Oba modele oferują dużą moc i konstrukcję pracującą w klasie D. Szczególnie dobre parametry prądowe ma Y-50, dodatkowo wyposażono go w bardziej rozbudowany zestaw funkcji.

Czym różnią się Onkyo Muse Y-40 i Y-50?

Y-50 jest mocniejszy i bardziej rozbudowany. Oferuje 125 W przy 8 Ω i 250 W przy 4 Ω, podczas gdy Y-40 jest słabszy i oddaje max. 150 W przy 4 Ω. Y-50 ma również wyjście na subwoofer z regulowaną zwrotnicą, obsługę wkładek gramofonowych MM i MC, wejście i wyjście HDMI oraz system korekcji pomieszczenia Onkyo Room EQ. Różni się także wykonaniem przedniego panelu - Y-50 ma panel aluminiowy, a Y-40 plastikowy.

Czy Onkyo Muse Y-40 jest wystarczająco mocny?

Tak. Y-40 nie oferuje tak dużego zapasu mocy jak Y-50, ale według przeprowadzonego odsłuchu bez problemu radził sobie z wieloma kolumnami głośnikowymi. Przy odpowiednim doborze zestawów głośnikowych potrafi grać bardzo dynamicznie. 

Ile mocy oferuje Onkyo Muse Y-50?

Y-50 oferuje 125 W przy obciążeniu 8 Ω oraz 250 W przy 4 Ω. Warto zwrócić uwagę na to, że wskazania mocy na wskaźnikach ekranowych to wartości uśrednione.

Czy Onkyo Muse Y-50 ma wyjście na subwoofer?

Tak. Y-50 ma wyjście na subwoofer oraz regulowaną zwrotnicę. Pozwala to nie tylko wygodnie połączyć wzmacniacz z subwooferem, ale również odciążyć kolumny główne poprzez ograniczenie najniższego pasma.

Czy Onkyo Muse Y-40 można podłączyć do subwoofera?

Tak. Y-40 nie ma dedykowanego wyjścia subwooferowego z regulowaną zwrotnicą, ale do podłączenia subwoofera można wykorzystać wyjście PRE OUT.

Czy Onkyo Muse mają wejście gramofonowe?

Tak. Y-50 ma wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy obsługujący zarówno wkładki MM, jak i MC. Y-40 obsługuje tylko wkładki typu MM.

Czym jest Onkyo Room EQ?

Onkyo Room EQ to system korekcji akustyki pomieszczenia dostępny w modelu Y-50. Kalibrację można przeprowadzić za pomocą dedykowanego mikrofonu pomiarowego komunikującego się przez Bluetooth albo mikrofonu telefonu. System analizuje charakterystykę zestawu w konkretnym pomieszczeniu i odpowiednio koryguje jego działanie.

Czy Room EQ rzeczywiście poprawia brzmienie?

W przeprowadzonym teście korekcja przyniosła wyraźną zmianę brzmienia. Po jej zastosowaniu zmniejszyło się podbarwienie w okolicy 100 Hz, a niższe częstotliwości zostały odpowiednio wzmocnione. 

Czy Onkyo Muse Y-40 i Y-50 dobrze współpracują z trudnymi kolumnami?

Y-50 w teście bardzo dobrze poradził sobie z Monitor Audio Platinum 300 o nominalnej impedancji 4 Ω. Przy wysokim poziomie głośności zachował kontrolę i klarowność dźwięku. Y-40 również dobrze radził sobie z różnymi zestawami, choć przy bardzo wysokich poziomach głośności różnica w zapasie mocy względem Y-50 była wyraźnie słyszalna.

Jak brzmi Onkyo Muse?

W przeprowadzonym odsłuchu oba modele zostały ocenione jako precyzyjne i stosunkowo neutralne w przekazie, bez silnego narzucania własnego charakteru. Y-50 oferował większy zapas mocy i lepiej radził sobie z bardzo głośnym graniem, natomiast Y-40 przy niższych poziomach głośności prezentował podobną czystość i klarowność dźwięku.

Czy warto dopłacić do Onkyo Muse Y-50?

Jeżeli potrzebny jest większy zapas mocy oraz dodatkowe funkcje, Y-50 oferuje wyraźnie więcej niż Y-40. Najważniejsze dodatki to Room EQ, mocniejsza końcówka, obsługa wkładek MC, wyjście subwooferowe z regulowaną zwrotnicą oraz wejście i wyjście HDMI. Jeżeli natomiast nie są potrzebne te funkcje, Y-40 może być bardziej opłacalnym wyborem.

Jak Onkyo Muse wypada na tle konkurencji?

Onkyo Muse wyróżnia się przede wszystkim dużą mocą, atrakcyjnym wyglądem i rozsądną ceną względem niektórych konkurencyjnych urządzeń. Wierne brzmienie i duża wydajność prądowa, szczególnie modelu Y-50, zapewnia współpracę z praktycznie każdym zespołem głośnikowym. Nie jest to oczywiste wśród konkurentów.

Udostępnij tę treść

Cezary Witek

O autorze

Cezary Witek

Elektronik z wykształcenia, meloman z zamiłowania, fotograf z przypadku, miłości i zawodu. W domowym zaciszu buduję własne konstrukcje audio. Na co dzień tworzę materiały o sprzęcie audio, oswajając odbiorców i siebie ze światem nowych technologii. 

search Więcej artykułów autora